Czy można powiedzieć, że dany objaw oznacza coś konkretnego, co się kryje pod spodem? Np. czy można stwierdzić, że problemy z jelitami dotyczą problemów z poczuciem kontroli w życiu?

Można powiedzieć i tak i nie. Kiedyś wierzono w senniki. Ludzie myśleli, że jeśli śni się pociąg to oznacza podróże, czy inne podobne kwestie. Jednak pociąg może się jednej osobie kojarzyć z dworcem na którym spędziła miłe chwile i poznała miłość swojego życia, innej z bolesnym pożegnaniem itp. Scenariuszy może być tyle ile ludzi.

Podobnie może być z objawami psychosomatycznymi. Każdy ma swoją historię życia, w której działy się wydarzenia, przez które przeszedł tylko on, a nawet można powiedzieć, że jeśli istnieją wspólne wydarzenia, to są one tylko po części „wspólne”. Nawet rodzeństwo może inaczej widzieć swoich rodziców. Dla jednego rodzice byli o parę lat młodsi/ starsi, kiedy się urodził, mieli dane okoliczności w życiu, kiedy dziecko przeżywało swoje życie. Ten sam rodzic był spokojny i szczęśliwy lub przeżywał kryzys, podczas gdy jego pierwsze i drugie dziecko miało swój pierwszy dzień w szkole.

Z drugiej strony istnieje teoria rozwojowa potwierdzona tysiącami przypadków klinicznych. Wiadomo, że np. dziecko ok. 2 roku życia dziecko uczy się kontrolować zwieracze i załatwiać do nocnika podczas, gdy przeżywa fazę analną (związaną z sadyzmem i kontrolą). Rodzice zazwyczaj wtedy wprowadzają „trening czystości”. Maluch uczy się, że w zamian za dostosowanie do reguł społecznych zostanie nagrodzony pochwałą. Wtedy może się zdarzyć, że dziecko chcąc kontrolować rodziców, może siedzieć „bezowocnie” godzinami na nocniku. Tu widać powiązanie pomiędzy tematami dotyczącymi poczucia kontroli i jelit. Jednak to, w jaki sposób dziecko przechodziło przez fazę immanentną dla wszystkich ludzi zależy już od konkretnych okoliczności, charakteru rodziców, oraz ich momentu życiowego. Są zatem pewne tendencje, które nakładają się na okoliczności życiowe i w ten sposób bardziej czy mniej korzystnie każdy człowiek przechodzi przez kolejne zadania i fazy rozwojowe.

W takim razie co z objawami?

Objaw powstaje tam, gdzie „poszło coś nie tak”. Jeśli przy danym zadaniu rozwojowym zaistniały takie okoliczności, przez które dziecko nie dostało wystarczającej opieki lub dostało jej za dużo, albo nie taką jakiej potrzebowało, wtedy może powstać objaw, np. jakiś objaw psychosomatyczny.

Trzeba też pamiętać o mądrości organizmu. Objaw czy choroba powstaje po to, żeby coś „uleczyć”, żeby sobie z czymś poradzić – i to właśnie jest przyczyna, dla której objaw jest taki uporczywy. Gdyby nie służył do niczego, nie wyrażał niczego, już dawno sam by zniknął i nie trzeba byłoby w ogóle nim się zajmować.

I co dalej – jak to się leczy?

Część objawów dość szybko znika lub zmniejsza się w psychoterapii – szybko oznacza po paru miesiącach. Inne pozostają na dłużej i praca nad nimi może zająć kilka lat.

Jest jeszcze jeden kluczowy czynnik w leczeniu objawów. Ponieważ praca psychoterapeutyczna to głównie poznawanie siebie, wymaga ona współpracy pacjenta z terapeutą, polegającej na tym, żeby pacjent chciał i miał ciekawość poznawania tego jak funkcjonuje. Bez tego terapeuta nie ma jak leczyć pacjenta. Tu widzimy kluczową różnicę pomiędzy pójściem do lekarza, który przepisuje lek i pacjent może się całkowicie zdać na leczącego. W sytuacji terapeutycznej jest to niemożliwe. Bez pacjenta chcącego współpracować terapeuta nie zdziała za wiele. I to jest właśnie puenta leczenia zaburzeń psychosomatycznych.

Pacjent przychodzi bo cierpi na jakiś objaw, boli go serce, żołądek czy łupi mu się skóra, a ja mu mówię że będziemy rozmawiać o jego życiu, potrzebach, emocjach. Niekiedy pacjent się dziwi – co ta Pani ode mnie chce, jak to? Przecież ja mam tylko nadciśnienie, a ona mi tu o relacjach w rodzinie! Co to ma jedno z drugim wspólnego? No i właśnie – i o to chodzi.